26 kwietnia 2013

Tuszomania?

Wiecie co... doszłam do wniosku, że ja chyba jestem tuszomaniaczką. Poważnie. Moja kolekcja tuszy ciągle się rozrasta. Jak zaczynałam z tuszem Wonder Oriflame, to teraz już moja tuszomania sięga tak daleko, że sobie wymyślam, który kolejny bym chciała. To już nałóg czy jeszcze nie?



Aktualnie mi brakuje mojego faworyta wśród tuszy, czyli tuszu Wonder Oriflame, o którym możecie poczytać tutaj. W najbliższym katalogu będzie w promocji, to chyba powróci do kolekcji. Mam co prawda jego wymiennik Hypnotize w wersji czarno-srebrnej, ale tego czarnego już tam dawno nie ma. Jedynie szczoteczka mi służy do rozczesywania rzęs przy tuszowaniu innymi maskarami. 


Maskara pierwsza z lewej to Oriflame Power Curl. Lubimy się, bo ma szczoteczkę podobną do wonderowej, tylko włosiastą, a nie plastikową. Chyba wolę plastikową Wondera. Podbiła moje serce chyba na zawsze już. 


Tusze Astor to jest w sumie porażka. Mam je, bo mam, ale nie przepadam. Używam sporadycznie jak postanowię im dać znowu szansę i za każdym razem jest to samo i wyklinam olbrzymie szczoty. Mam ochotę wypróbować ten ich najnowszy Lovely Doll, ale przecież jeszcze go nie ma w sprzedaży, to sobie nie mogę kupić, a oczywiście znowu zapomnieli o finalistkach Jesiennego Looku i nie przesłali nam do testów nad czym bardzo ubolewam. Przesłali nam raz tusz BB BOOM Curved, o którym możecie poczytać tutaj


Te dwa malutkie cudeńka to tusze Clinique, które wymieniłam swojego czasu w Douglasie. Są malutkie, ale używam ich bardzo rzadko jak mam kaprys, żeby się nimi pomazać, więc sobie są i nie kończą się. Pisałam o nich, w ulubieńcach października. W sumie nie kontynuuję serii, bo ciągle używam w dużej mierze tego samego, więc przecież nie będę się powtarzać, prawda? ;) 


MaxFactor 2000 Calorie Dramatic Look również skradł moje serce, ale recenzji o nim jeszcze nie było, czyli spodziewajcie się w najbliższym czasie. Szczoteczkę ma niby taką niepozorną, a wg mnie daje efekt wow. Sięgam po niego jak robię makijaże na bloga i chcę mocniej podkreślić rzęsy. Jeden mi się kończy i drugi już mam w zapasiku, bo nie przeżyłabym bez niego prawdopodobnie. Ostatnio z braku Wondera używam go praktycznie codziennie. Ochotę mam na tusz MaxFactor do brązowych oczu, bo ciekawi mnie czy faktycznie podbiłby mi kolor tęczówek. 

No i ostatnie dwie nowinki moje z Golden Rose. Zapoznajemy się. Jak już je lepiej poznam, to Wam przedstawię. 

Ogólnie to chyba mam szczęście, że te tusze są dość dobre i nie wysychają i spełniają moje zachcianki jak tylko mam ochotę. Tuszomaniaczka ze mnie czy jeszcze nie?  ;)

No i pamiętajcie o konkursie! Tam do wygrania tusz MIYO. ;D

Domi.

17 komentarzy:

  1. Spora kolekcja :) ja też mam chyba z 5 tuszy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż wstyd się przyznać, że jeszcze nie używałam tych 1000kalorii. Chyba czas to zmienić i wreszcie kupić ten tusz ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale tego masz! Ja zwykle mam jeden - dwa równocześnie... ;-) Nawet nie wiedziałam, że to mało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Ile tego uzbieralas:-) Ja mam 4 tusze uzywane, a myślę, że to za dużo.
    Ale przynajmniej masz w czym wybierać.;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. nieżle, ja mam tylko dwa tusze,...a i tak się niemi codziennie nie smaruję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana chyba Cię przebiję z ilością, staram się już nie kupować tuszy, ale różnie z tym bywa. Zawsze walczę ze sobą żeby nie kupić nowego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Woow pokaźna kolekcja, ja mam maksymalnie dwa bywa, że 3 jak kupie bubel który jest beznadziejny i używam go od dzwonu, albo na spacer z psem kiedym jest mi szkoda tych fajniejszych. W sumie wynika to z tego, że nie potrzebuje dużo od tuszu bo na szczęście natura dała mi całkiem fajne rzęsy :)
    O mamo, się rozpisałam ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. to witaj w klubie, ja też jestem tuszomaniaczką, mam małą obsesję na tym punkcie, natura poskąpiła mi gęstych i długich rzęs więc tusze ratują troszkę sytuację :)

    Wonder też u mnie jest na pierwszym miejscu obok wibo bo też za nim przepadam
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zaczęłam stosować tą nową odżywkę z Oriflame. pewnie xlash ani rapidlash ani charmlash to nie jest, ale może coś da :)

      Usuń
  9. Wow spora kolekcja :) To teraz czekamy na recenzję zbiorczą z porównaniem efektów na rzęsach każdej :D Ale byś się namęczyła :D Chociaż chętnie bym taką recenzje poczytała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wbrew pozorom zrobienie takiej recenzji byłoby dla mnie całkiem przyjemne, bo lubię recenzować tusze :D

      Usuń
  10. Domi ja malując już trochę kobitek mam mniej tuszy niż Ty :):) mam te miniaturki z Clinique, sa bardzo trwałe

    OdpowiedzUsuń
  11. O jaka piękna kolekcja, osobiście też mam sporą a moją ulubioną jest Clinique high impact mascara i ta fioletowa z golden rose;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dla mnie to dużo tuszy, ale np moja koleżanka ma tyle samo i uważa, że to normalne. Ale mnie wystarczają w pełni 3-4 tusze. Bo potem i tak się zsychają więc nie widzę sensu wydawać na nie dużej ilości pieniędzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. faktycznie spora kolekcja, ja za to mam manie do cieni i błyszczyków

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam te dwa tusze z Astora. Play it big jest suchy i kruszy się, ale na moich rzęsach daje ładny efekt. A tego złotego z różowymi napisami jeszcze nie otwierałam.
    Jeżeli dobrze rozumiem to Ty te wszystkie tusze masz otwarte i na zmianę używasz? Ja się boję otwierać więcej niż jeden bo i tak nie zdążę zużyć i wysycha mi, niby codziennie robię makijaż a zużycie tuszu opornie mi idzie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam częściej!

Na wszelkie pytania odpowiadam pod komentarzem.

Pamiętaj, że to nie jest miejsce na reklamę. Komentarze z reklamami automatycznie trafią do spamu.