2 września 2013

Domi zwiedza świat

Cześć Dziewczyny!


Kilka z Was jednak poprosiło o relację z moich wakacji, więc znalazłam chwilkę, żeby coś naskrobać. Widziałam też na kilku blogach podobne relacje. Mam nadzieję, że Was tym nie znudzę. 
Zapraszam! ;) 


Mapka chyba średnio akuratna, bo zdjęcie robiłam na mapce w średniowiecznym zamku w Bodrum, ale daje wyobrażenie gdzie byłam. 




Podróż zaczęłam we... Wrocławiu. Daleko od Warszawy, ale już nie było miejsc na wybrany przez nas (bo byłam z moim lubym) termin lotu z Warszawy. W sumie nie narzekaliśmy, bo przy okazji zwiedziliśmy Wrocław, w którym nigdy nie byliśmy, a że i tak wycieczka z Wrocławia była 200 zł tańsza od osoby, to nasze kieszenie zbytnio nie ucierpiały.


Oczywiście zobaczyliśmy Panoramę Racławicką. Przyznam, że imponująca i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. 
Są tu jakieś Czytelniczki z Wrocławia? ;) 


Później na spacerze znaleźliśmy pewne arcydzieło na murze, które podbiło nasze serducha i obowiązkowa mini sesja ;D


Następnego dnia zawitaliśmy na wrocławskie lotnisko. Ładne i dobrze zorganizowane. Nie mieliśmy żadnego problemu, żeby się odnaleźć. Nie jestem pewna czy w Warszawie by to nam tak bezproblemowo poszło. Serce zabiło mi mocniej przy ważeniu bagażu, ale udało się nie przekroczyć dopuszczalnej wagi i potem już wszystko poszło gładko.


Dla takich widoków przy lądowaniu warto było się podenerwować.

Wszystko fajnie do momentu aż wylądowaliśmy, bo odebrałam zepsutą walizkę. Na szczęście puścił tylko zewnętrzny szef, ale na drogę powrotną posiłkowałam się zakupioną w tureckim Carrefourze taśmą klejącą.  Jeśli chodzi o hotel to były to raptem 3 gwiazdki, więc bez szału, ale też jeszcze bez tragedii. Najgorsze - bariera językowa z boyem hotelowym była prawie nie do przejścia. Naprawdę nie wiem jakim cudem ostatecznie dostaliśmy całkiem niezły pokój. Wystarczyło potem dać napiwek pani sprzątaczce, żeby nam zabrała nasze przywiezione z Polski ręczniki do prania, bo były białe, tak jak te hotelowe. I weź tu się kłóć, że chcesz odzyskać swoje ręczniki, jak oni nie rozumieją nic a nic co mówisz... 


Ale dla tych widoków każdego dnia warto było trochę pocierpieć. Do tego upał - 35 stopni i ani kropli deszczu. Właśnie o takich wakacjach marzyłam. No prawie takich, bo jakby odjąć te problemy to by było idealnie. 


Najciekawszym elementem była zdecydowanie wyprawa na grecką wyspę Kos, gdzie już prawie wszyscy mówili chociaż trochę po angielsku.


Wiatr we włosach, a w tle port Kos. 


Drzewo Hipokratesa, pod którym podobno siadywał sam Hipokrates. Ciężko trochę uwierzyć, ale niech będzie...


Ach ten wiatr! Chciał mi ukraść kapelusz!
  

Tego biedaka znalazłam 4 km od miasteczka Kos w ruinach Asklepiejonu. Można go było dotykać, pukać, cmokać i nic go nie ruszyło. Taki biedny, chudziutki i tak zmęczony upałem...


Nie co dzień mam okazję usiąść na kapitelu. Do tego w porządku korynckim. Chociaż jak na mój artystyczny gust trochę zbyt prostym, bo z tego co mnie uczono, to powinien być bardziej ozdobny. 


To była świątynia Asklepiosa w porządku korynckim. 


Asklepiejon miał aż 3 poziomy. Widok z samej góry na Azję był niesamowity. 


Kolejny biedak z Asklepiejonu. Tego chciałam zabrać do domu, bo taki słodki...


... a to restauracyjny żebrak. Tak mi go było szkoda, bo tak rozpaczliwie prosił i był taki chudziutki.


Mój obiad - souvlaki. Pychota! Ten sosik w małej miseczce to było mistrzostwo świata. 


A to musaka mojego lubego. Jak na moje podniebienie była zbyt mdła. Ja wolę wyraźniejsze smaki. 

Nigdzie nie zjesz lepszej sałatki greckiej niż w samej Grecji. Nie wiem co oni tam dodają, ale była oczywiście doskonała. Zapomniałam zrobić jej zdjęcie :(


Turecki bazar w Bodrum. "Hello my friend! For you special price!" "Dzień dobry! Jak się masz? Za darmo!". Nie można było spokojnie przejść, bo zagadywał prawie każdy. 


Średniowieczny zamek...


... który zwiedziliśmy prawie w całości. Trochę rozczarowała mnie zamkowa kaplica, która była najpiękniejszym budynkiem na zamku, w której umieszczono... jakąś lipną mini replikę statku. Żenada. 


Jeden z siedmiu antycznych cudów świata Mauzoleum w Halikarnasie - a raczej to co z niego zostało, też zwiedziliśmy. 


Komnata grobowa kiedyś prawdopodobnie prezentowała się niesamowicie.


Sekretne przejście też znaleźliśmy...


... ale fragment kolumny był za ciężki i nie dałam rady go podnieść :D


Jeszcze tylko pożegnanie z morzem... 


... i znowu w powietrzu.


Na koniec już we Wrocławiu wystawa Brueghlów. Nie jest to mój ulubiony styl w malarstwie, ale warto było zobaczyć. Zdjęć niestety nie można było robić. 


To by było chyba tyle. Mam nadzieję, że dotarłyście do końca i że nie umarłyście z nudów. ;)

Któraś z Was była kiedyś w Turcji? Też miałyście takie problemy porozumieć się z Turkami? 
Gdzie Wy byłyście w tym roku na wakacjach? A może możecie mi jakieś miejsce polecić na przyszłość? ;) 

O kredkach z tureckiego Flormaru napiszę jakoś niedługo.

Do następnego.

Domi.

15 komentarzy:

  1. Sama bym te wszystkie koty przygarnęła, ślicznoty z nich :D Tylko się boję, że by mi zjadły chomika :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, żal mi tych biednych zwierzaków. Pewnie bym je zgarnęła, mam zbyt miękkie serce :)
    Świetnie czytało się post. Zazdroszczę wycieczki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. fantastyczna relacja wakacyjna :) piękne zdjęcia, widać, że wspaniale sie bawiłaś, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super zdjęcia. Widać, że było fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale zazdroszcze chcialabym byc ;) ja zakochana i tak w szwajcari:)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne zdjęcia! :-)
    widoki zapierają dech! :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Też wylatywałam z Wrocławia, ale na Maltę :D
    Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow zazdroszczę wakacji:)
    piękne zdjęcia a koty cudowne:)

    OdpowiedzUsuń
  9. super zdjęcia!

    zapraszam na ekspresowe ciasto! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ehhh...super wakacje...super zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  11. Ahh zazdroszczę ^^ fajnie, że było udanie
    Ja mieszkam niedaleko Wrocławia dokładnie godzina jazdy i uwielbiam to miasto ;)
    I ważne że masz wspaniałe wspomnienia z wakacji

    OdpowiedzUsuń
  12. Do Turcji właśnie polecieli nasi sąsiedzi mi się jakoś zamarzyła Chorwacja, może kiedyś kto wie :)
    co do tych kilku problemów jakie mieliście to chyba zawsze coś się takiego musi wydarzyć :)
    będziesz miała co wspominać, dużo atrakcji i zwiedzania

    OdpowiedzUsuń
  13. jakoś mnie do Turcji nie ciągnie... ale widoki ładne! no i kotki ;) kocham koty!
    polecam Ci na wakacje UK :D ba, nawet ferie Ci polecam :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam częściej!

Na wszelkie pytania odpowiadam pod komentarzem.

Pamiętaj, że to nie jest miejsce na reklamę. Komentarze z reklamami automatycznie trafią do spamu.