18 marca 2015

Recenzja: Sztuczne rzęsy z Born Pretty Store + mały ranking

Witajcie! 


Dziś mam dla Was ostatni post z rzęsowej serii. Ostatni na razie, bo już zamawiam kolejne modele, ale na te trzeba będzie trochę poczekać. Ogólnie szukam swojego rzęsowego ideału albo rzęs, które mnie absolutnie zachwycą. Niektórym było dość blisko, a niektórym bardzo daleko. Jak się sprawdziły rzęsy z dzisiejszego posta? Przekonajcie się same.




Ten model na Born Pretty Store znajdziecie pod nazwą:

Aktualnie ten model jest w promocyjnej cenie $3,99, czyli w przeliczeniu jest to ok. 15zł. Cena regularna to $8,69 (ok. 35zł).

Jak tylko dostałam te rzęsy, to przyznam szczerze, że zawiodłam się. Na stronie wyglądały zachęcająco. Liczyłam na piękne, regularnie gęste rzęsy. W praktyce okazało się, że mają jedną wadę - są zupełnie proste i nie mają praktycznie żadnego podkręcenia, więc ciężko mi było je dokleić tak, żeby je ładnie wyeksponować. Zaczęłam się zastanawiać czy ta recenzja w ogóle powstanie. Postanowiłam jednak dać im jakoś szansę. 

Po pierwszej niezadowalającej mnie próbie, zdecydowałam się sięgnąć po prostu po zalotkę. Skoro nie są fabrycznie podkręcone, to postanowiłam im dopomóc. Najpierw podkręciłam je osobno po prostu ostrożnie wkładając sam pasek do zalotki i trzymając dłuższą chwilę. Potem dodatkowo podkręciłam je na oku. Efekt zadowalający, ale niestety krótkotrwały, bo rzęsy tuż po zrobieniu zdjęć zaczęły opadać. Szkoda, bo efekt kociego oka był idealny.




Z mojej przygody z rzęsami z Born Pretty Store, ten model zdecydowanie wypada najgorzej. Efekt po podkręceniu piękny, ale krótkotrwały. Proste sztuczne rzęsy zupełnie nie nadają się do noszenia, a przynajmniej nie dla Europejek. Zastanawiałam się nawet czy może u Azjatki ten model by zdał egzamin, ale niestety nie będzie dane mi sprawdzić.

Co do makijażu, to był on małym eksperymentem. Testowałam pigment Gosh Plummy na bazie z eyelinera Smashbox Midnight Purple. Pigment nakładałam na mokro. Brąz i brzoskwiniowy akcent na dolnej powiece to cienie z palety Zoeva Rose Golden. Czarny eyeliner to L'Oreal Super Liner Gel Intenza.


I na koniec mini serii testowania rzęs Moon Princess z Born Pretty Store mam dla Was mały ranking. Liczę, że następne dwa modele, które domówiłam okażą się świetne i zajmą wysokie pozycje w tym rankingu.

1. Piękne, gęste i zaskakująco wygodne. 

 
2. Ładne i naturalne. 

 3. Lekkie i naturalne.

 4. Dłuższe w środkowej części. Skończyły u mnie jako połówki.

5. Dzisiejsze "sztywniaki" pomimo pięknego efektu niestety na ostatnim miejscu.


A Wy macie już swój rzęsowy ideał? :) 

12 komentarzy:

  1. Bardzo mnie kusisz tymi rzęsami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha. to może pora coś zamówić? ;)

      Usuń
  2. ciężko wybrać które z nich są najładniejsze :) podobają mi się wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi się podobały prawie wszystkie. co do modelu z tego posta mam mieszane odczucia. niby ładnie na zdjęciu wyszły, ale w praktyce to małe koszmarki :)

      Usuń
  3. Na zdjęciach wyglądają cudownie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak napisałam - nie jest to długotrwały efekt :(

      Usuń
  4. Twój numer jeden zdecydowanie do mnie też przemawia najbardziej :-).

    OdpowiedzUsuń
  5. Lekkie i naturalne mi się bardzo podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wow rewelacyjnie wyglądają i tak naturalnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładnie się prezentują na oku:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam częściej!

Na wszelkie pytania odpowiadam pod komentarzem.

Pamiętaj, że to nie jest miejsce na reklamę. Komentarze z reklamami automatycznie trafią do spamu.